fbpx

4 przyczyny BÓLU Twojego CIAŁA

4 przyczyny BÓLU Twojego CIAŁA

Chcę Ci dzisiaj powiedzieć o czterech przyczynach bólu naszego ciała. Ten ostatni może Cię zaskoczyć...

1. Brak aktywności ruchowej

Pierwszym powodem bólu ciała jest… bezruch! 

Nasze ciało nie jest stworzone do tego żeby siedzieć przez cały dzień przed telewizorem czy przed komputerem. Nasze ciało jest stworzone do ruchu! Aktywność fizyczna utlenia mięśnie. A w momencie gdy nasze ciało nie rusza się przed dłuższy czas, to mięśnie zaczynają cierpieć z powodu braku dotlenienia. Co więcej jeżeli się nie ruszamy, to nasze mięśnie nie pracują i zanikają, a stawy nie są odpowiednio uruchamiane, co w konsekwencji prowadzi do różnych dolegliwości bólowych. Pierwszą przyczyną bólu ciała jest więc brak zdrowej i porządnej aktywności fizycznej.

Jeżeli czujesz, że Twoje ciało boli z powodu zasiedzenia w pracy i zbyt małej ilości ruchu, to zapraszam Cię po łagodne ćwiczenia rozluźniająco-wzmacniające [kliknij tutaj lub w poniższy obrazek].

2. Zbyt duża eksploatacja organizmu

Drugą przyczyną bólu ciała może być to nadmiar ruchu. Mało komu grozi on dzisiejszych czasach, niemniej prawdą jest, że kiedy się przetrenowujemy i nie mamy chociaż jednego dnia na odpoczynek dla naszych mięśni i stawów to rzeczywiście, wyeksploatowane ciało może cierpieć.

 

3. Niepoprawne wykonywanie ćwiczeń

Trzecia sprawa to zły sposób prowadzenia aktywności fizycznej. Jeżeli nie masz dobrego trenera, który uczy Cię, jak utrzymać prawidłową sylwetkę i pokazuje Ci, w jaki sposób prawidłowo pracować mięśniami, utrzymując optymalne napięcie w nich – to możesz narobić sobie biedy. 

To są takie trzy mechaniczne przyczyny bólu naszego ciała. Jesteś też czwarty powód, o którym chcę Ci dzisiaj powiedzieć trochę więcej… 

 

4. Zranione serce

Nasze ciało często cierpi na skutek ran, które nosimy w naszym sercu. Jeżeli doświadczamy silnych zranień i bardzo konkretnego cierpienia – nie tylko z powodu naszych grzechów, ale także z powodu słabości innych, to ma to przełożenie na całe nasze życie: nie tylko na sferę emocjonalna i duchową, ale nade wszystko na nasze ciało. Ono cierpi razem z nami. Emocje, które kumulujemy latami w sobie mają swoje przełożenie na ciało. Często w naszym ciele pojawia się nadmierne napięcie mięśniowe, które spowodowane jest wielkimi zranieniami z naszej przeszłości. Niejednokrotnie są to zranienia z naszego dzieciństwa, kiedy wydarzyła nam się krzywda, na którą nie mieliśmy wpływu. Kiedy dotknęło nas zło, z którym nie potrafiliśmy sobie poradzić, nasze ciało zareagowało napięciem. 

Jeżeli nie mogliśmy skontrolować świata zewnętrznego, to zaczęliśmy kontrolować siebie. W dorosłym życiu objawia się to tym, że bardzo często spotykam dorosłe kobiety, które nie są w stanie się rozluźnić, które nie są w stanie puścić swoich mięśni, by poczuć się swobodnie i odczuć odprężenie, zrelaksowanie i jakąś przyjemność. Jest to dla nich bardzo duży krzyż.

I ze względu na rany, które noszą w swym sercu, ze względu na zranienia z dzieciństwa, odczuwają konkretny i ciągły ból w ciele.

Co można z tym zrobić? Co można zrobić z bólem, którego doświadczamy w naszym ciele?

sposoby krótkodystansowe, takie jak: sięganie po porady fizjoterapeuty, możemy chodzić na masaż, wydawać pieniądze, by choć przez chwilę poczuć ulgę w swoim ciele, żeby chociaż na jakiś czas pomóc swym zbolałym mięśniom. Możemy korzystać z jacuzzi czy ciepłych kąpieli w wannie. I to są wszystko sposoby, które pomagają na krótką metę. Ale jeśli chcesz znaleźć długodystansową pomoc, to chcę Ci dzisiaj powiedzieć o tym, co pomaga mi:

 

1. Kontakt ze swoim ciałem

Pierwszym krokiem by skutecznie zwalczyć ból swojego ciała jest nade wszystko uświadomienie sobie tego bólu. Chodzi o znalezienie napięcia w ciele – doświadczenie go i odczucie. To jest bardzo ważne, aby mieć świadomość siebie. Dlatego na zajęciach i kursach Worship Style bardzo mocno pracujemy nad świadomością naszego ciała, by konkretnie i świadomie przeżywać to, co jest w nas – nie uciekać od swojego ciała, ale spotkać się z nim.

 

2. Odkrycie źródła

Drugi krok na drodze do wolności od cierpienia to znalezienie przyczyny naszego bólu. Chodzi o zlokalizowanie, gdzie jest źródło mojego problemu. Być może potrzebujesz nazwać konkretne zranienie, które tak bardzo Cię dotknęło, że dzisiaj przez nie cierpisz. Nasze ciało nie jest głupie! Ono cały czas coś do nas mówi. Obserwując osoby które przychodzą do mnie na zajęcia czy warsztaty, widzę po ich ciele, jak wielkie rany noszą w sobie. I to jest bardzo ważne, aby od tych ran nie uciekać, ale zlokalizować je, nazwać po imieniu, i uświadomić sobie, dlaczego ja dzisiaj tak mam. Być może jako mała dziewczynka zostałaś wykorzystana, być może doświadczyłaś jakiejś przemocy fizycznej, która dzisiaj cały czas daje o sobie znać. To jest ważne, aby uporządkować swoją przeszłość – by się z nią spotkać i nie uciekać od niej.

 

3. Taniec w Duchu Świętym

Trzeci krok do tego, by poradzić sobie z bólem w ciele to przyjście z nim do Jezusa.

Ja głęboko wierzę w to, że to nie czas leczy rany. To Bóg leczy nasze rany. Leczy rany naszego serca i leczy ból naszego ciała. 

Dla mnie lekarstwem na ból jest wołanie o Ducha Świętego. Jak mówią nam Dzieje Apostolskie: „w Bogu poruszamy się i jesteśmy”(Dz 17,28). I to w Duchu Świętym możemy doświadczyć wolności od napięć, od bólu, od cierpienia. Bóg chce dla nas szczęścia. On przyszedł na świat po to, aby Jego owce miały życie i miały je w obfitości (J 10, 10). 

Dla mnie sposobem wyjścia naprzeciw wolności i otworzenia się na działanie Ducha Świętego jest taniec w Nim. Mówiąc konkretnie: staje w żywej obecności Boga, wołam o Ducha Świętego i modlę się poprzez taniec, poprzez ruch, który na początku jest pełen napięcia. I ja go czuję. Włączam więc moją ulubiona muzykę, która pomaga mi w modlitwie i tak, jak potrafię, tak jak czuję, zaczynam tańczyć, prosząc, aby to Duch Święty prowadził mojego kroki. 

Muszę Ci powiedzieć, że nawet nie wiem, w którym momencie doświadczam wolności od bólu, wolności od napięcia. Czuję tak ogromną radość i tak ogromna ulgę, której nie jestem sobie w stanie po ludzku wytworzyć. To Duch Święty daje prawdziwe poczucie wolności. To Duch Święty daje nam prawdziwe uzdrowienie, prawdziwe uwolnienie.

Chcę Cię dzisiaj zaprosić do wypróbowania czy ten sposób radzenia sobie z bólem będzie w jakikolwiek sposób dla Ciebie przydatny – może to będzie coś, co pomoże Ci poradzić sobie z konkretnym cierpieniem, które nosisz w swoim ciele. Zapraszam Cię wiec dzisiaj do tych trzech kroków:

✅ Stań w żywej obecności Boga, Który nieustannie z Tobą jest, włącz swoją ulubioną muzykę, zamknij oczy i poczuj swój oddech – bardzo świadomy i głęboki. Pozwól sobie na to, by poczuć to, co jest dzisiaj w Twoim ciele. Może to jest jakieś napięcie, może to jest coś nieprzyjemnego, od czego wolisz uciec… zachęcam Cię do tego, żeby wytrwać, żeby poczuć swoje ciało. Zaobserwuj, co towarzyszy Ci w Twoich uczuciach, w Twoich myślach. Poczuj dogłębnie siebie. 

✅ Zastanów się, dlaczego się tak dzisiaj czujesz? Co sprawiło, ze doświadczasz tego konkretnego cierpienia, dlaczego doświadczasz tego konkretnego bólu? Staraj się to nazwać tak jak potrafisz, tak jak umiesz, tak jak czujesz.

✅ Teraz zachęcam Cię, abyś wołał/-a o Ducha Świętego i o łaskę wolności w Twoim ciele. Proś Go o łaskę wolności od napięć, od Twojego bólu. Powiedz dziś: „Panie Jezu, przyjdź do mojego serca, do mojego życia, do mojego ciała. Poślij mi Swojego Świętego Ducha i daj mi doświadczyć wolności w Tobie.” Jeżeli chcesz, jeżeli potrzebujesz, zacznij poruszać swoim ciałem. To może być bardzo delikatny ruch, bardzo subtelny. Oddychaj w nim świadomie I zaproś Ducha świętego do swojego ciała. Niech On da Ci prawdziwą wolność, której ten świat dać Ci nie może.

P.S. Ten temat zgłębiamy na Kursie „Kobieta w Tańcu” – jeżeli jest on dla Ciebie ważny, zapisz się na listę osób oczekujących [kliknij tutaj lub w poniższy obrazek].

Znaczenie gestów w modlitwie…tańcem

Znaczenie gestów w modlitwie…tańcem

Język ciała wyraża więcej niż 1000 słów. Co więc wyrażają poszczególne znaki, kroki i gesty podczas modlitwy tańcem?

Chcę Ci dzisiaj o powiedzieć o najważniejszych postawach i symbolach, jakie możemy odnaleźć w tańcu uwielbienia.

Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że znaki i symbole zajmują ważne miejsce w życiu ludzkim. Człowiek jako istota fizyczna i duchowa wyraża rozumienie rzeczywistości duchowych za pośrednictwem znaków i symboli. Potrzebujemy ich, żeby komunikować się z innymi. Podobnie odnosi się to do naszej relacji z Bogiem.

W naszej modlitwie, w liturgii, w tańcu jest bardzo wiele znaków, symboli i gestów, poprzez które wyrażamy siebie przed Bogiem. Pierwszą taką postawą jest postawa stojąca. Wszędzie na widok osoby wyżej usytuowanej od nas przybiera się postawę stojącą. Jest ona wyrazem szczególnego uszanowania. Podczas naszej modlitwy postawa stojąca jest zewnętrznym wyrazem głębokiego uszanowania dla Boga jako dla naszego Pana.  Co więcej, postawa stojąca jest znakiem radości z odkupienia. W postawie stojącej ojcowie kościoła widzieli symbol świętej wolności dzieci Bożych, które uwolnione od grzechu nie są już jego niewolnikami.

Omawiana też postawa oznacza gotowość do działania: ten, kto stoi jest gotów wyruszyć w drogę. Kiedy więc stajemy w żywej obecności Boga, pokazujemy Mu całym naszym ciałem że jesteśmy gotowi do akcji, do działania, do głoszenia Jego miłości wśród ludzi. Postawa stojąca jest więc wyrazem szacunku, ale i godności dziecka Bożego, dlatego w Worship Style kładziemy tak duży nacisk na naszą sylwetkę i postawę: zaczynając każdorazowo taniec, przypominamy sobie o tym, że stajemy w żywej obecności Boga – prostujemy się więc na Jego chwałę i – co najważniejsze – podnosimy dumnie nasze niewidzialne korony do nieba – jest to zewnętrzny znak tego, że uznajemy Boga jako naszego Króla, a siebie – za dziedziców Królestwa Bożego. Przyjmujemy więc naszą najgłębszą tożsamość i oddajemy cześć naszemu Bogu, stając w Jego żywej obecności. Prostujemy się na Jego chwałę i jesteśmy gotowi do tańca uwielbienia.

Drugim ważnym symbolem jest podnoszenie oczu w stronę nieba. Podnoszenie wzroku zawsze rozumiano jako zewnętrzny znak kierowania duszy do Boga. Modlący się człowiek spontanicznie wznosił swój wzrok wraz z myślami do nieba. Pięknie opisuje to Psalm 123, gdzie czytamy: „Do Ciebie wznoszę oczy, Który mieszkasz w niebie. Oto jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów i jak oczy służącej na ręce pani, tak oczy nasze ku Panu Bogu naszemu.”

Praktyka podnoszenia oczu w stronę nieba miała pomóc modlącemu się w uświadomieniu sobie obecności żywego Boga i osiągnięciu większej serdeczności na modlitwie. Kiedy staję w majestacie Boga i uświadamiam sobie, jak On patrzy na mnie spotykam się z Jego spojrzeniem. W tańcu uwielbienia wyrażamy to zewnętrznym aktem podnoszenia naszej głowy, by wzrokiem wywyższać naszego Boga.

Kolejnym ważnym gestem modlitewnym jest wzniesienie naszych dłoni w stronę nieba. Rozłożenie rąk i wzniesienie ich stronę nieba to najstarsza forma postawy modlitewnej. Gest ten oznacza, że adresatem modlitwy jest sam Bóg i ta postawa symbolizuje człowieka, który z całą ufnością staje przed Bogiem, prosząc o Jego pomoc. Wznoszenie rozłożonych dłoni jest znakiem oczekiwania Łaski od Pana: staję przed Bogiem jako Jego ukochane dziecko, wiedząc o tym, że nie mam Mu nic do zaoferowania – mogę tylko przyjmować Jego miłość, Jego pomoc, Jego działanie w moim życiu – bo nawet taniec, który chcę Mu ofiarować jest tak naprawdę Jego łaską! Bez Boga nie byłoby mojego ciała, a w konsekwencji – mojego tańca. Gdyby nie Bóg, nie byłoby mnie na tym świecie! Poprzez mój taniec chcę więc odpowiadać na miłość Boga, a moje puste ręce oznaczają, że pozwalam Mu działać w moim życiu. Staję w Jego żywej obecności, prosząc, aby to On mnie namaszczał do tańca uwielbienia, aby to On prowadził moje kroki, aby to On dał mi łaskę tańczenia na Jego chwałę oraz doświadczenia radości i wolności w tańcu z Nim. 

Kolejnym ważnym symbolem jest postawa klęcząca, która w chrześcijaństwie z jednej strony oznaczała uwielbienie Boga i oddanie Mu czci, ale też wyrażała postawę skruchy. Klęczenie przed Bogiem nabrało znaczenia pokutnego i błagalnego. Gest jest ten jest znakiem adoracji i oddania najwyższej czci i wyraża naszą małość wobec Boga. W liście do Filipian czytamy, że na imię Jezusa zgina się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych (Flp 2, 10).  W tańcu uwielbienia rzadko obieramy postawę klęczącą – częściej spotykamy się z nią podczas stretchingu (czyli rozciągania naszego ciała); wciąż jednak, wykonując konkretne ćwiczenia i klękając na kolana przed naszym Bogiem, oddajemy Mu chwałę.

Innym zewnętrznym znakiem jest pokłon którym oddajemy Bogu cześć i okazujemy głęboki szacunek i nasze uniżenie. Pokłon ma zawsze związek z prośbą o nasze oczyszczenie. To Bóg może nas oczyszczać ze wszystkich naszych grzechów, słabości – to On ma moc przemiany naszych serc. Tylko Jemu się kłaniamy i tylko Jemu chcemy oddawać chwałę. 

Niemniej jednak, wobec różnych symboli i znaków – wobec wszystkiego, co zewnętrzne, najważniejsze pozostaje nasze serce. Wykonując jakikolwiek ruch, liczy się nade wszystko nasza intencja. Tworząc żywiołowy taniec uwielbienia rzadko stosujemy konkretne gesty czy znaki. Wciąż jednak wierzę, że KAŻDYM krokiem i gestem można oddawać Bogu chwałę. Wszystkim co we mnie – każdą kroplą potu i uśmiechem, każdą moją radością z tańca mogę wielbić Boga – mogę Mu oddawać chwałę jako mojemu Jedynemu Panu i Zbawcy.

Kiedy uczę innych choreografii, prowadząc zajęcia tańca uwielbienia, pokazuję, czym DLA MNIE jest określony ruch, co JA chcę wyrazić przed Bogiem wykonując taki, a nie inny gest. Nade wszystko jednak zapraszam Cię do szukania tego, co Ty chcesz powiedzieć dzisiaj Bogu swoim ciałem i swoim tańcem? Jaki ruch chcesz Mu ofiarować? Co chcesz powiedzieć Bogu całym/-ą sobą, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim ciałem? Bóg chce mieć z Tobą żywą relacje! Zachęcam Cię więc do wyrażania siebie przed Bogiem prawdziwie w tym, co przeżywasz. Powiedz dziś Bogu o tym, co jest w Tobie! Zatańcz przed Nim! Pokaż Mu swoje serce, wylej przed Nim swoją duszę! To może być bardzo prosty ruch, ale jeśli będzie wypływał z Twojego serca, to będzie oznaczał więcej niż 1 000 000 słów.

Nie żryj tyle
gruba świnio

Chce ci dzisiaj opowiedzieć historię, która przydarzyła mi się w liceum, kiedy miałam przerwę od tańca…

Kiedy byłam w klasie maturalnej, byłam tak bardzo przykuta do nauki, że nie chodziłam na żadne treningi. Siedziałam i się uczyłam, a w konsekwencji moje ciało przybrało na wadze. Prawdą jest też to, że kiedy dojrzewałam, moje hormony powodowały różne zmiany w moim ciele. Niestety nikt mi nie powiedział, że jest to tylko etap przejściowy…

Widząc swoje opasłe uda, postanowiłam zrobić „coś” ze swoim ciałem i zaczęłam ćwiczyć w domu. Pewnego dnia, kiedy tańczyłam przez lustrem, zobaczyłam trzęsący się na brzuchu tłuszcz, który skakał wraz ze mną!

Byłam przerażona! Obiecałam sobie wtedy, że: „MUSZĘ to spalić!”. Zaczęłam więc katorżnicze ćwiczenia i do upadłego robiłam brzuszki, skakałam, wykonywałam miliony różnych ćwiczeń, po których upadłam z wycieńczenia na podłogę. Zmordowana wzięłam długopis i kartkę, na której zamieściłam hasło motywacyjne, które przykleiłam sobie na ścianie. Hasło brzmiało: 

„NIE ŻRYJ TYLE GRUBA ŚWINIO!”.

Czytałam to zdanie po kilka razy dziennie, chcąc wprowadzić nowe nawyki do mojego trybu życia i spalić tkankę tłuszczową, która wydawała mi się ogromna. Niestety wypisane przeze mnie hasło nie pomogło mi w trosce o moje ciało, zdrowie i mój taniec. Jego skutki były wręcz odwrotne: zaczęłam się zadręczać, katować i celebrować mój niedoskonały wygląd. Wciąż jednak nie dało mi to motywacji do ruchu ani do tańca – wręcz przeciwnie! Byłam tak strasznie zrozpaczona i pogrążona w depresji, że nie byłam w stanie się ruszać. Myślałam o sobie, że jestem po prostu do niczego – że wyglądam tak strasznie, że nie zasługuję na żadną miłość. Załamałam się, pogrążyłam w smutku i rozpaczy.

Pamiętam dzień w którym modliłam się przy biurku, nad którym wisiała moja „motywacyjna” kartka i błagałam Boga, żeby zrobił coś z moim życiem, które wydawało mi się totalnie bez sensu. I wtedy stał się mały CUD: nagle z mojej ściany zleciała owa kartka, która miała mnie zachęcać do wysiłku fizycznego i do zdrowego stylu życia.

Kiedy się odkleiła i ze świstem opadła na podłogę, pomyślałam sobie, że Bóg nie miał już chyba innego sposobu, żeby mi powiedzieć: „CÓRCIA, WEŹ TY SIĘ OGARNIJ! Co Ty za kłamstwa sobie wmawiasz?! Nie jesteś żadną grubą świnią! Jesteś moim ukochanym dzieckiem!”

Dzisiaj chcę przekazać te słowa Tobie. I zapewnić Cię, że bez względu na to jak wyglądasz, w jaki sposób się ruszasz, ile masz tkanki tłuszczowej – JESTEŚ DZIECKIEM BOGA!

Twoje ciało i Twoje życie jest absolutną wartością i nikt nie może Ci powiedzieć, że jest inaczej – bez względu na to, czy tyjesz; czy ćwiczysz, czy nie – jesteś dzieckiem Boga!

Oczywiście zasługujesz na to, żeby żyć po królewsku! Ale tylko miłość i troska o swoje ciało może nas tak naprawdę motywować do tego, byśmy żyły pięknie – nie żadne katusze, nienawiść do siebie, czy wyrzucanie sobie czegoś, co zjedliśmy!

Bóg pragnie Twojego szczęścia i chce Ci je dać w atmosferze miłości, pokoju i szacunku! Zapraszam Cię więc dzisiaj do przyjęcia na nowo Jego miłości, Jego spojrzenia na Ciebie i do… pokochania siebie! Przyjmij dzisiaj siebie! Zgódź się na to, jak wyglądasz – jak wygląda Twoje ciało, w jaki sposób się porusza. Pokochaj je i zatroszcz się o nie z szacunkiem i miłością. Podejmuj wysiłek fizyczny w taki sposób, by było to zgodne z patrzeniem Boga na Ciebie.

Uwielbiaj Tańcem
razem z nami!

Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj informacje o promocjach i wydarzeniach ze świata Tańca Uwielbienia!

Klikając w powyższy przycisk wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w celu otrzymywania informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach od Worship Style sp. z o.o., zgodnie z polityką prywatności. W każdej chwili masz prawo do usunięcia danych, ich poprawy i wypisu.